|
|
Wiedzieli i nic nie zrobili...
2010-03-01
|
„ Proszę was, przekażcie natychmiast tę informację Churchilowi i Roosveltowi”.
Przed dwoma laty, dokładnie 15.11.2007, w Jerusalem Post ukazał się artykuł Etgara Lefkovitsa zatytułowany „ Czołowy działacz syjonistyczny był pierwszym poinformowanym o ostatecznym rozwiązaniu”.
Artykuł ten jest następnym przykładem manipulacji dotyczących Holokaustu, rozpowszechnianych i podsycanych przez syjonistów w celu ukrycia własnych, historycznych win.
„Według ostatnio opublikowanej przez Yad Vashem książki, działacz syjonistyczny, pracujący w Szwajcarii podczas II Wojny Światowej był prawdopodobnie pierwszą osobą, która otrzymała ze źródła niemieckiego wiadomości dotyczące planu eksterminacji Żydów europejskich.”
Jak wszyscy wiemy, Yad Vashem jest instytucją izraelską, utworzoną w celu pielęgnowania pamięci pomordowanych w czasie II Wojny Żydów. Prowadzi także muzeum, usytuowane niedaleko miejsca, gdzie znajdowała się palestyńska wioska Deir Yassin, której mieszkańcy zostali wymordowani przez oddziały syjonistyczne podczas czystki etnicznej w 1948 r. Wioska po akcji terrorystycznej została wysadzona w powietrze przy użyciu dynamitu, podobnie jak 400 – 500 innych wiosek palestyńskich.
Ale wracając do artykułu: „Jonathan Beck Chaim Pazner, szef Biura Agencji Żydowskiej w Genewie przekazał niezwłocznie tę informację czynnikom brytyjskim i żydowskim w Palestynie, zarządzanej wtenczas przez Anglię. W ten sposób raport dotarł do najwyższych czynników w rządzie brytyjskim”.
Edgar Salin, Żyd nawrócony na chrześcijaństwo, profesor ekonomii w Bazylei otrzymał tę informację od Artura Zommera, także profesora ekonomii, przeciwnika nazizmu, prywatnie przyjaciela Salina. Wiadomość brzmiała: „Na Wschodzie przygotowywane są obozy w celu wymordowania przy użyciu gazu wszystkich europejskich Żydów oraz sowieckich jeńców wojennych”. Według cytowanego artykułu, Zommer zaklinał: „Proszę was, przekażcie natychmiast tę informację Churchilowi i Roosveltowi” konkludując: „Jeśli BBC będzie rozpowszechniać codziennie ostrzeżenie dla Niemców, żeby nie uruchamiali komór gazowych, być może tego nie uczynią. Kryminaliści (niemieccy) robią wszystko, by naród niemiecki nie dowiedział się, co przygotowują, a jasnym jest, że czynią to na poważnie”.
Co robi w tym momencie Chaim Pazner? „Pazner przekazuje wiadomość innemu działaczowi żydowskiemu, doktorowi Benjaminowi Sagalowitzowi, przyjacielowi przedstawiciela Światowego Kongresu Żydów, Gerhartowi Riegnerowi”.
Lecz na tym nie koniec. „Następnie Pazner przesłał szybko informację do kierownictwa Agencji Żydowskiej w Jerozolimie. Następnie spotyka się z agentem brytyjskich służb specjalnych Victorem Farellem, pracującym w biurze paszportowym w Szwajcarii. Pazner nalega, by wysłać informację do Churchila, tak jak życzył sobie niemiecki informator. Agent brytyjski obiecał uczynić to, lecz wiadomość nie została nigdy podana przez BBC”.
Artykuł podaje dalej, że „informacje o zamiarach Niemców i masowych morderstwach były uprzednio przekazywane przez polski wywiad i źródła żydowskie, lecz po raz pierwszy pochodziły ze źródeł niemieckich”.
Artykuł cytuje także żydowskiego historyka Dawida S. Wymana, według którego „Gerhart Riegner otrzymał własne informacje (na początku sierpnia 1942 r.) dotyczące niemieckich planów eliminacji wszystkich Żydów od ważnego przedsiębiorcy niemieckiego, zidentyfikowanego później jako Eduard Schute”.
Także Rienger zadał sobie wiele trudu, by wiadomość dotarła, tym razem do Amerykanów. Jego informacje dotarły do USA w sierpniu 1942,lecz na życzenie Departamentu Stanu nie przedostały się do prasy aż do listopada tego roku.
Wydaje się oczywiste, że artykuł mówiąc o planie eksterminacji „wszystkich Żydów europejskich” odnosi się do decyzji podjętych na konferencji w Wansee (20 stycznia 1942).
Z artykułu jednoznacznie przebija pochwała energicznych działań działaczy syjonistycznych, a jednocześnie oskarżenie skierowane do Anglików i Amerykanów winnych temu, że „nazistowska eksterminacja Żydów europejskich była kontynuowana nieprzerwanie przez następne dwa i pół roku”.
W świetle cytatów można zadać sobie pytanie: jakie cele przyświecały autorowi artykułu J.Post?
1. Wykazać całkowity brak winy syjonistów.
2. Zrzucić całą winę na Brytyjczyków i Amerykanów (oprócz Niemców, oczywiście).
3. Zaciemnić obraz faktów historycznych, przedstawiając je według wizji Holokaustu rozpowszechnianej przez syjonistów.
Spróbujmy przyjrzeć się punkt po punkcie tej sprawie.
Punkt pierwszy: Wykazanie całkowitego braku winy syjonistów.
Ci, którzy ulegają tej wizji Holokaustu, ignorują całkowicie fakt długiej, intensywnej współpracy syjonistów ze wszystkimi antysemitami. Od ministrów carskiej Rosji do SS i Gestapo.
Logika tego postępowania polegała na tym, że antysemici wyrzucając i prześladując Żydów zasymilowanych lub dążących do asymilacji pchali ich w objęcia syjonistów.
Syjoniści byli (i są do dziś) zaciekłymi wrogami mieszania „rasy” żydowskiej z gojami i sprzyjali (podobnie jak Hitler) separacji Żydów od narodów „aryjskich”. Mieli zamiar wysyłać ich do Palestyny.
Dla wszystkich rozsądnie myślących ludzi, Żydzi żyjący w Europie od kilkunastu stuleci są obywatelami (wyznającymi religię żydowską) państw europejskich i w tych krajach mają pełne prawo żyć i pozostać. Jeśli w konsekwencji zasymilują się z narodami europejskimi, to jeszcze lepiej. Tak jak zasymilowali się Normanowie w Anglii, Francji czy Italii. Tak jak Arabowie na Sycylii czy w Hiszpanii. Podobnie było w przypadku Niemców, Holendrów czy Tatarów w Rzeczpospolitej.
Ten proces dotyczył wszystkich narodów, które składają się na obecną populację Europy.
Także wszyscy Żydzi europejscy byliby dziś kompletnie zasymilowani, gdyby nie trzy czynniki.
* Pierwszy to element kultury i religii żydowskiej, który stanowi, że Żydzi są „narodem wybranym”, koncepcja różnie odczytywana, lecz dziś często interpretowana w sensie etnicznym i rasistowskim.
* Drugi czynnik to antysemityzm, który uważa Żydów za odrębną rasę, semicką, niezdolną do asymilacji w Europie. Absurd antyhistoryczny i niedorzeczny, bo według toczących się dyskusji uważa się, że większa część Żydów (Aszkenezyjczyków) nie jest pochodzenia semickiego i pochodzi od Chazarów, narodu z korzeniami tureckimi, nawróconych na judaizm ok. VIII w. na terenach południowej Rusi.
* Trzeci czynnik to syjonizm dążący do separacji rasowej Żydów od gojów, popierający małżeństwa wyłącznie między Żydami i dążący do zbudowania w Palestynie Państwa Żydowskiego, gdzie pełnię praw obywatelskich mają wyłącznie Żydzi.
Syjonizm narodził się dużo wcześniej niż Holokaust i w pewien sposób przyczynił się do niego poprzez współpracę ideologiczną i praktyczną z nazistami. Nie jest więc prawdą, że Izrael narodził się z Holokaustu, jeśli już, to wykorzystał Holokaust. Ten argument omówiony jest szeroko w książce Lenniego Brennera, Żyda antysyjonisty. (Zionism in the Age of the Dictators, 1983 r.)
Przykuwając uwagę czytelnika do energicznej działalności syjonistów w celu ratowania Żydów, autor artykułu zrzuca całą winą za nieszczęścia na innych, na gojów, bez różnicy. Naziści eksterminowali, Anglicy, Amerykanie i inni przyglądali się tym działaniom. Przeciwko wszystkim Żydom, syjonistom i asymilacjonistom, bez wyjątku.
Naprawdę istnieje światowe, odwieczne sprzysiężenie gojów przeciwko Żydom? I czy syjoniści nie ponoszą żadnej winy? Może kilka cytatów ułatwi nam udzielenie odpowiedzi na to pytanie.
O Ustawach Norymberskich
„Centrum Hechalutz (pionierzy socjaliści syjonistyczni), które rekrutowało i przygotowywało Żydów niemieckich przed wysyłką do kibuców uważało, że adaptacja przepisów definiujących jako zbrodnię mieszane małżeństwa, stwarza okazję do zbliżenia z reżimem (nazistowskim). Pionierzy zaprezentowali plan (nazistom) emigracji całej populacji żydowskiej do Palestyny w przeciągu 15 – 20 lat. (Lenni Brenner)
O antysemityzmie nazistów
„Jeśli my (syjoniści) nie uznamy prawa innych do bycia antysemitami, to w ten sposób sami negujemy nasze prawo do bycia nacjonalistami. Jeśli nasz naród zasługuje i pożąda własnego życia narodowego, to naturalnym jest, że czuje się ciałem obcym, zmuszonym żyć pośród narodów, które nas goszczą. Ciałem obcym, które dąży do swojej własnej, odrębnej tożsamości i z tego powodu zmuszone jest do ograniczenia sfer własnej egzystencji. I słusznym jest, że oni (antysemici) walczą przeciwko nam w imię własnej integralności narodowej.
Zamiast budować organizacje do obrony Żydów przed antysemitami, chcącymi ograniczyć nasze prawa, musimy tworzyć organizacje do obrony Żydów przed naszymi przyjaciółmi, którzy chcą bronić naszych praw.”(Jacob Klatzkin, cytowany przez Jacoba Agusa, Enciclopedia Judaica, tom II, str. 452)
O przymierzu syjonizmu z nazizmem przeciwko liberalizmowi
„Dla syjonistów, liberalizm jest wrogiem tak jak jest wrogiem dla nazizmu, więc syjonizm powinien mieć dużo sympatii i zrozumienia dla nazizmu, dla którego antysemityzm jest prawdopodobnie zjawiskiem przejściowym”. (Harry Sacher, Jewish Review, wrzesień 1932, str 104, Londyn).
O przymierzu syjonizmu z nazizmem przeciwko Żydom asymilacjonistom
„Hitler za parę lat będzie zapomniany, lecz będzie miał przepiękny pomnik w Palestynie. Widzicie, pojawienie się nazistów było wydarzeniem dość mile widzianym. Było wielu naszych Żydów niemieckich rozdartych między oszukańczym nurtem asymilacjonizmu a tym prawdziwym, żydowskim. Tysiące wśród nich, którzy wydawali się całkowicie straceni dla żydostwa, wrócili do gniazda dzięki Hitlerowi i za to jestem mu osobiście bardzo wdzięczny. (M. Steinglass, „Emil Ludwig before the Judge, American Jewish Times, kwiecień 1936, str. 35).
„Hitleryzm oddał nam prawdopodobnie przysługę nie wytyczając linii demarkacyjnej między Żydem religijnym i ateistą. Jeśli Hitler uczyniłby wyjątek dla Żydów ochrzczonych, to bylibyśmy świadkami mało budującego obrazu tysięcy Żydów biegnących się ochrzcić. Hitleryzm być może uratował żydostwo niemieckie, które zaczęło asymilować się aż do całkowitego zatracenia. (Chaim Bialik, Palestine and the Press, New Palestine, 11 grudzień 1933).
O punktach wspólnych między syjonizmem a nazizmem w kwestii państwa zbudowanego na czystości rasowej
„Państwo zbudowane na zasadach czystości narodu i rasy (tzn. nazistowskie Niemcy) może mieć tylko szacunek dla tych Żydów, którzy widzą siebie w ten sam sposób” (Joachim Prinz, The Zionist Wish and the Nazi Deed, Issues 1966/67, str. 12)
„Chcemy, by asymilacja zastąpiona została przez nowe prawo: Deklarację przynależności do narodu i rasy żydowskiej. Państwo zbudowane na zasadzie czystości narodu i rasy jako jedyne może być honorowane i uznawane przez Żyda deklarującego otwarcie przynależność do swojej rasy. Zadeklarowawszy otwarcie swoją przynależność, nie będzie on nigdy zdolny do jakiegokolwiek nielojalnego zachowania względem Państwa. Państwo, z drugiej strony, nie może chcieć Żydów innych niż ci, którzy zadeklarują przynależność do swego narodu.(...) Państwo musi wymagać od nas wierności i lojalności wobec naszych interesów. Bo tylko ten, kto honoruje swoją rasę i swoją krew może mieć honorowy stosunek do aspiracji narodowych innych nacji.” (Joachim Prinz, Wir Juden, Berlin, 1934, str. 150-1).
Naziści odpowiadają pozytywnie syjonistom
„Członkowie organizacji syjonistycznych nie mogą być, biorąc pod uwagę ich działania nakierowane na emigrację do Palestyny, traktowani z tym samym rygorem, który niezbędny jest w stosunku do organizacji żydowsko-niemieckich” (Okólnik Gestapo skierowany do policji bawarskiej, 23 styczeń 1935, Herzl Yearbook, tom VI, str. 340).
„Nie może już być odległy moment, gdy Palestyna znów będzie gotowa przyjąć swoich synów, których straciła na ponad tysiąc lat. Niech im towarzyszą nasze najlepsze, oficjalne życzenia”. (Reinhardt Heyndrich, szef tajnych służb SS, maj 1935)
Tak wyglądało porozumienie obydwu ideologii.
Izaak Greenbaum, jeden z działaczy Agencji Żydowskiej wyraził się o Żydach, którzy nie popierali syjonizmu i nie chcieli emigrować do Palestyny: „Jedna krowa w Palestynie jest warta więcej niż wszyscy Żydzi w Europie”, i jeszcze: „Jeśli spytalibyście mnie << Czy nie można by użyć naszych środków, by pomóc Żydom w Europie?>> Ja już raz powiedziałem NIE! I powtarzam NIE!” (wystąpienie przed Syjonistyczną Radą Wykonawczą, 18 luty 1943).
Wiedzieli i nie robili nic...
Stephen Wise, działacz syjonistyczny, Amerykanin i doradca Roosvelta w grudniu 1942 roku, powiedział: „Od kilku miesięcy otrzymuję kablogramy z poufnymi informacjami o tych rzeczach. Udało mi się, razem z szefami innych organizacji żydowskich sprawić, by nie dostały się do prasy. (Eliyhu Matzozky, The Responses of American Jewry and its Representatives Organizations, Yeshiva University, app. II).
Dov Joseph, inny przywódca Agencji Żydowskiej, w 1944 roku rozmawiając z syjonistycznymi dziennikarzami w Palestynie, zaniepokojonymi wiadomościami dochodzącymi ze wschodniej Europy, przestrzega ich przed: „publikowaniem danych, które wyolbrzymiałyby liczbę żydowskich ofiar: bo jeśli my ogłosimy, że miliony Żydów zostały zmasakrowane przez nazistów, to potem zapytają się nas, gdy skończy się wojna, i słusznie, gdzie są te miliony Żydów, dla których walczymy o ojczyznę?. (Yoav Gelber, Zionist Policy and the Fate of European Jewry, str. 195).
Należy powiedzieć jeszcze o współpracy natury ekonomicznej.
Przez całą dekadę współpraca ekonomiczno-handlowa była ożywiona i owocna. Stworzono banki, organizacje polityczne i ekonomiczne, zawarto umowy i traktaty handlowe między Niemcami a Yishuv (społeczność syjonistyczna w Palestynie). Wszystko to nakierowane było na jeden cel – ściągnięcie do Palestyny jak największej ilości Żydów europejskich. W sumie było wiele takich wspólnych przedsięwzięć. Wymienić tu należy: umowę handlową Haava'ara, International Trade and Investment Agency Bank (INTRA), Near and Middle East Commercial Corporation (NEMICO), która zobowiązywała syjonistów do wyszukiwania dla Niemiec partnerów handlowych na Bliskim Wschodzie. Była także Ha NotÈa Ltd, której zadaniem był zakup przez Yishuv produktów niemieckiego przemysłu. Była spółka eksportująca pomarańcze z Palestyny do Niemiec. Inna do zakupów broni z Niemiec. Wachlarz wspólnych przedsięwzięć był bardzo szeroki.
Jeśli poskładamy wszystkie te fakty, to widać, że artykuł w J.Post służył głównie do zaciemnienia rzeczywistego obrazu stosunków syjonistyczno- nazistowskich.
Punkt drugi: Szantaż
Zrozumiałym jest, że ukrywszy wszelkie okoliczności, mogące stanowić dowód na intensywną współpracę syjonistów z nazistami, artykuł staje się swoistym narzędziem szantażu wobec Zachodu, który obarcza się winą za eksterminację Żydów europejskich.
Ale dlaczego szantażować dzisiejszych sojuszników?
Nietrudno to zrozumieć. Chodzi o to, by czuli się oni ciągle moralnie zobowiązani do popierania Izraela i jego planów. I wydaje się, że ta taktyka przynosi rezultaty. Wielka Brytania i USA ciągle stanowią dwa solidne filary, na których Izrael buduje swoją politykę na Bliskim Wschodzie.
Z ok. 50 Rezolucji ONZ potępiających działania Izraela, prawie wszystkie zostały zawetowane przez USA jako stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Żaden inny kraj na świecie nie może liczyć na taką bezkarność.
Polska, która „wspaniałomyślnie” zrzekła się odszkodowań wojennych w stosunku do Niemiec, musi przyglądać się, jakie sumy płyną po dziś dzień do Izraela w ramach „odszkodowań”. Ostatnio nawet w naturze. Izrael otrzymał np. niedawno z Niemiec dwa nowoczesne okręty podwodne. Ciągle w ramach odszkodowań...
Europejska opinia publiczna nieustannie bombardowana jest oskarżeniami o winie za Holokaust, akceptując w konsekwencji poparcie własnych rządów dla syjonistycznej polityki Izraela i przymykanie oczu na zbrodnie wojenne popełniane przez IDF.
Do tego służą publikacje prasowe jak cytowany artykuł, ogromna ilość filmów o Holokauście, muzea Holokaustu rozsiane po całym świecie i cała ta otoczka tworząca coś na kształt religii Holokaustu.
Relatywizowane jest przy okazji samo pojęcie cierpienia. Holokaust żydowski jest tu czymś absolutnym, przewyższającym cierpienia innych narodów. Samo nawet użycie słowa Holokaust „zarezerwowane” jest tylko dla tego jednego wydarzenia.
Używanie do własnych celów politycznych i ekonomicznych tragedii żydowskiej przez tych, którzy się do niej przyczynili, jest podwójnie haniebne: wykorzystuje się do tego celu tragicznie zmarłych, a ci, którzy to robią, sami nie mają czystych rąk.
Pozostał jeszcze do omówienia trzeci punkt, dotyczący głównie zdarzeń związanych z samym Holokaustem. Przyznam się jednak uczciwie, że nie czuję się na siłach, by to zrobić.
Stan prawny, obowiązujący w Polsce (i w wielu państwach europejskich) zakazujewprost poruszania pewnych tematów.
W 2005 roku Rada Europy wydała Zalecenia, ograniczające znacznie możliwość dyskusji na tematy, które definiuje jako „antysemickie”.
W Załączniku nr 9 czytamy, że antysemityzmem jest : „szczególny sposób postrzegania Żydów, który może być wyrażany jako nienawiść w stosunku do Żydów. Słowne lub fizyczne przejawy antysemityzmu skierowane są przeciwko osobom na podstawie ich faktycznego albo przypuszczalnego żydowskiego pochodzenia i/lub przeciwko ich własności, przeciwko instytucjom wspólnot żydowskich oraz miejscom kultu religijnego”
Do przejawów antysemityzmu zaliczono również m. in.:
- nienawiść skierowaną wobec państwa Izrael, rozumianego jako państwo żydowskie (z zastrzeżeniem, iż dozwolona jest wszelka krytyka państwa Izrael ze względu na prowadzoną przez nie politykę, jeśli krytyka ta nie odwołuje się do narodu żydowskiego)
- wszelkie formy zaprzeczania, trywializowania bądź usprawiedliwiania zbrodni Holocaustu
- obwinianie narodu żydowskiego o „wszelkie zło na świecie”, o większą lojalność w stosunku do państwa Izrael, o przynależność do „międzynarodowego spisku”, mającego na celu zawładnięcie światem
- tworzenie lub przedstawianie prześmiewczych, wyszydzających, poniżających, demonizujących, karykaturalnych wizerunków osób na podstawie ich żydowskiego pochodzenia, utrwalających negatywne stereotypy dotyczące Żydów
- porównywanie polityki prowadzonej przez współczesne państwo Izrael do polityki nazistów
- odmawianie Żydom prawa do posiadania własnego Państwa.
Bardzo mądrą myśl wyraził swego czasu Oliver Wendell Holmes junior /sędzia Sądu Najwyższego U.S.A. 1928r.
Powiedział: Żadna zasada Konstytucji nie zasługuje bardziej na poszanowanie niż zasada wolności myśli – nie chodzi tu o zapewnienie jej tym, którzy się z nami zgadzają, lecz to, by mogły z niej korzystać osoby, których poglądów nie znosimy.
http://www.jpost.com/servlet/Satellite?cid=1195036610030&pagename=JPost/JPArticle/ShowFull
http://aaargh.com.mx/fran/livres/LBzad.pdf
|
|
Komentarzy:
2
|
|
Rabin do studentów
2010-03-01
|
Chciałbym przedstawić Wam ciekawe przemówienie rabinaAhrona Cohena, wygłoszone w Birmingham University, 26 lutego 2003 roku. Z wielką przyjemnością zadałem sobie trud przetłumaczenia tego poruszającego tekstu, tak prostego w swojej wymowie a jednocześnie głębokiego w treści. Dedykuję go zwłaszcza tym Salonowiczom, którym wydaje się, że poprzez stosowanie siły można osiągnąć Pokój.
Następnym razem przybliżę Wam sylwetkę innego rabina, Jakova Shapiro. To zdumiewajace jak wyznawcy pozornie tej samej wiary, Judaizmu, mogą różnić się w swoich poglądach...
Przyjaciele,
To wielki zaszczyt móc przemawiać dziś do Was.
Ja i moi koledzy z Neturei Karta uczestniczymy w okazjach takich jak ta ponieważ uważamy, że mamy obowiązek tak religijny jak i ludzki by głosić nasze przesłanie najszerzej jak to możliwe. Mam nadzieję i modlę się by z pomocą Stwórcy, moje słowa i nasze dyskusje dziś, tutaj, mogły byćwłaściwe i precyzyjne, w ich zawartości i wnioskach. Jak Wam zostało już powiedziane, jestem Żydem ortodoksyjnym (tzn. Żydem, który stara się przeżyć swoje życie w całkowitej zgodzie z religią żydowską). Jestem zaangażowany w propagowanie obowiązków ekleziastycznych wewnątrz społeczności żydowskiej a w szczególności jestem zaangażowany w proces wychowania naszej młodzieży i w pomaganie im w postępowaniu zdrowym i właściwym. I dlatego tak ważnym jest dla mnie móc dziś przemawiać do was, młodych studentów.
Poproszono mnie by powiedzieć Wam o Judaiźmie i Syjonizmie. Ten temat jest naturalnie niesłychanie ważny w świetle aktualne sytuacji w Palestynie, gdzie mamy z jednej strony syjonistów ( Żydzi także oni ) zdecydowanych narzucić Państwo „sekciarskie” ponad głowami rdzennej ludności, Palestyńczyków. Starcie, które sprowokowało rozlew krwi okrucieństwa, których końca nie widać, jeśli nie nastąpią zmiany naprawdę radykalne.
Moje prawo do mówienia o tych sprawach wynika z tego, że jestem jednym z wielu Żydów ortodoksyjnych którzy sympatyzują ze sprawą palestyńską: my protestujemy w sposób stanowczy przeciwko strasznym błędom popełnionym w Palestynie przciwko narodowi palestyńskiemu przez nielegalny reżim syjonistyczny.
Awangarda tych wśród nas, którzy są zaangażowani aktywnie i stale w tę kontrowersyjną sprawę nazywana jest Neturei Karta., termin, który można przetłumaczyć w sposób przybliżony jako Strażnicy Wiary. Nie jesteśmy partią czy osobną organizacją lecz reprezentujemy filozofię znaczącej części żydowstwa ortodoksyjnego.
Pozwólcie mi przede wszystkim złożyć kategoryczną deklarację, żeJudaizm i syjonizm nie są kompatybilne. Są diametralnym przeciwieństwem.
Kwestia ta wyda się wielu z Was, którzy są dziś tutaj, paradoksem. Bo przecież w końcu wszyscy wiedzą, że syjoniści są Żydami a syjonizm jest popierany przez Żydów. Palestyńczycy są wrogami syjonistów. Jak to więc możliwe, że Żyd może popierać sprawę palestyńską?
Chciałbym spróbować odpowiedzieć na to pytanie i wrócić do tematu naszej konferencji- Judaizm i syjonizm – na dwóch płaszczyznach: wiary religijnej i humanitaryzmu. Musicie zdać sobie sprawę, że bycie humanitarnym jest jednym z fundamentalnych obowiązków religijnych.
Przede wszystkim z punktu widzenia wiary religijnej. Musimy przeanalizować kilka aspektów historii Narodu Żydowskiego, podstaw jego wiary, wpływu Wszechmogącego na nasz los i tego, czego Wszechmogący od nas chce. Wszystko to jest ustalone w naszych naukach religijnych, w naszej Torze i było przez pokolenia nauczane przez naszych wielkich przywódców religijnych.
W odniesieniu to tego wszystkiego, przanalizujemy historię Syjonizmu, to jak powstał i jakie są jego cele.
Nasza religia jest dla nas sposobem życia całkowitego. Pokazuje jak przeżyć życie w służbie Wszechmogącego. Wpływa na każdy aspekt naszego życia, od kołyski po grób. To czego naucza się nas zostało wyjawione w Boskim Objawieniu, tak jak opisuje Biblia, około 3 500 lat temu, tzn wtedy gdy powstał Naród Żydowski. Wszystkie nasze obowiązki religijne, praktyczne i filozoficzne zostały ustalone w Torze. To szeroki kodeks Ustnych Nauk, które przekazywane były przez pokolenia.
Jak powiedziałem, nasza religia to sposób życia całkowitego, który dotyczy każdego aspektu. istnienia. Jednym z aspektów naszej religii, obwarowanego pewnymi warunkami, to to, że będzie nam dana ziemia, Ziemia Święta, znana obecnie jako Palestyna, w której będziemy żyć i wypełniać obowiązki w służbie Wszechmogącego.
Teraz, zanim będę kontynuował, pragnę podkreślić coś co jest naprawdę fundamentalne by zrozumieć różnicę międzu Judaizmem a syjonizmem, to że koncepcja narodowości dla żydowstwa ortodoksyjnego jest bardzo odmienna od pojęcia narodowości dla większości narodów. Większość narodów uważa, że naród to określony lud żyjący na określonym terytorium.Ziemia jest czymś bardzo ważnym dla tożsamości narodu. Religia może być jak i może jej nie być, bo jest bez znaczenia dla tożsamości narodowej. Koncepcja narodowości żydowskiej w Judaizmie ortodoksyjnym to specyficzny Naród ze specyficzną religią. I to religia ustala tożsamość narodową.
Ziemia może być jak i może jej nie być,ziemia jest nieistotna dla żydowskiej tożsamości narodowej.
Potwierdza to fakt, że Naród Żydowski pozostawał bez ziemi przez 2000 lat, leczdopóki zachował swoją religię, zachował własną tożsamość.
Uprzednio powiedziałem, że została dana nam ziemia, lecz pod pewnymi warunkami. Warunkiem było zachowanie najwyższych wartości moralnych, etycznych i religijnych. Naród Żydowski posiadał swoją ziemię przez pierwsze 1 500 lat swojego istnienia. Lecz, niestety, nie zostały dotrzymane na wymaganym przez Wszechmogącego poziomie warunki i Żydzi zostali pozbawieni swojej ziemi. Przez ostatnie 2 000 lat, Naród Żydowski pozostał w na wygnaniu zadekretowanym przez Wszechmogącego bo nie spełnił żądanych warunków.
To wygnanie jest sytuacją, która trwa do dziś. Podstawą naszej wiary jest dochowanie wierności Wszechmogącemu i niepodejmowanie walki z Nim, czy podejmowanie prób zmiany tego na własną rękę. Takie postępowanie stanowiłoby bunt przeciwko woli Wszechmogącego.
W praktyce, jako że zachowaliśmy naszą żydowską tożsamość dzięki przywiązaniu do naszej religii więc wygnanie dla nas znaczy przede wszystkim to, żeŻydzi muszą być lojalni wobec krajów, w których żyją i nie powinni usiłować rządzić rdzenną ludnością zamieszkującą te kraje.
Z drugiej strony oznacza to, żenie możemy usiłować tworzyć naszego Państwa w Palestynie.
Miałoby to zastosowanie nawet wtedy, gdyby ta ziemia nie była zamieszkała i stosuje się tym bardziej gdy, tak jak w tym przypadku istnieje rdzenna ludność. Ten zakaz stanowi fundamentalną część naszego nauczania: zostaliśmy zobowiązani by to przyrzec i teraz jesteśmy przerażeni straszliwymi wydarzeniami, których jesteśmy świadkami.
W konsekwencji,Żydzi nie mają dziś prawa rządzić Palestyną.
Przyjrzyjmy się teraz ruchowi syjonistycznemu. Został założony ok. 100 lat temu, przede wszystkim przez osoby zsekularyzowane, którzy opuszczali swoją religię lecz zachowywali to co uważali za niesławne znamię bycia Żydem na wygnaniu. Utrzymywali, że ten stan jest konsekwencją uległości, mentalności Golusu a nie Boskim Nakazem. Chcieli pozbyć się tego piętna wygnania i ustanowić nową formę tożsamości żydowskiej. Nie opartą na religii lecz na ziemi. Budowaną na typowych aspiracjach nacjonalistycznych, świeckich, napędzaną przez emocje właściwe większości innych narodów. Rdzeniem ich polityki była aspiracja do utworzenia Państwa Żydowskiego w Palestynie.Lecz tworzyli nowy typ Żyda. W rzeczywistościnie był to już absolutnie Żyd – to był syjonista.
Ruch syjonistyczny stanowił kompletne odrzucenie naszych nauk i naszej wiary religijnej w ogóle a w szczególności porzucenie naszego stosunku do wygnania i naszego nastawienia do narodów, wśród których żyjemy.
Praktyczny rezultat syjonizmu pod postacią Państwa znanego jako „Izrael” jest kompletnie obcy Judaizmowi i Wierze Żydowskiej.Sama nazwa „Izrael”, która początkowo określała tych, którzy byli zwani Synami Izraela, tj. Narodem Żydowskimzostała zawłaszczona przez syjonistów.
Z tego właśnie powodu, wielu Żydów ortodoksyjnych unika używania w stosunku do państwa syjonistycznego imienia „Izrael”.
Ideologia syjonistyczna nie polega na oddaniu się boskiej opatrzności lecz na wzięciu Prawa w swoje ręce i dążeniu do celu jakim jest Państwo. Wszystko to jest sprzeczne z pojmowaniem stosunku do wygnania, które nasza Tora nakazuje nam zachować, tak jak zostało nam to przekazane przez naszych wielkich przywódców religijnych.
Do tej pory mówiłem z punktu widzenia wiary. Lecz spójrzmy na to z punktu widzenia humanitarnego ( także to, jak powiedziałem wcześniej, jest obowiązkiem religijnym ). Ideologia syjonistyczna była i jest usiłowaniem realizacji aspiracji do własnego państwa bez oglądanie się na koszty. Koszty w kategoriach istnień ludzkich i własności tych, którzy staną na ich drodze.
Palestyńczycy stanęli na ich drodze. By zaspokoić własne, nacjonalistyczne ambicje, syjoniści popełnili szokującą trangresję sprawiedliwości naturalnej, tworząc w Palestynie reżim nielegalny, całkowicie sprzeczny z wolą narodu zamieszkującego tą ziemię. Transgresję, która w sposób nie unikniony musiała zasadzać się na stratach wśród ludności, na zabójstwach i na rabunkach.
Większość Żydów ortodoksyjnych akceptuje punkt widzenia Neturei Karta aż do tego stopnia, że w kwesti zasadniczej, kwestii istnienia Państwa syjonistycznego, nie „wylaliby jednej łzy” jeśli to Państwo miałoby się skończyć. W tym miejscu istnieje dużo opinii jak ustosunkować się do faktu że obecnie to państwo istnieje. Opinie te zaczynają się od postawy efektywnej współpracy poprzez pragmatyczna akceptację aż do totalnej opozycji. Ta ostatnia to stanowisko Neturei Karta. Lecz był i jest inny fenomen syjonistyczny, który komplikuje dodatkowo sytuacje. Stanowią go syjoniści religijni. Chodzi o osoby, które potwierdzaja przynależność do religii żydowskiej lecz pozostaja pod wpływem filozofii nacjonalistycznej, laickiej, syjonistycznej i którzy przyłączyli nowy aspekt do judaizmu – syjonizm. Utrzymują, że jest to częścią religii żydowskiej. Ale faktem jest, że jest to całkowicie sprzeczne z nauczaniem naszych wielkich przywódców religijnych.
Podsumowując.Według Tory i Wiary żydowskiej, aspiracje Palestyńczyków i Arabów by rządzić w Palestynie są uprawnione i słuszne. Pretensje syjonistów są błędne i przestępcze. Nasz stosunek do Izraela jest zdecydowany: cały projekt jest błędny i nielegalny.
Jest jeszcze jeden aspekt, syjoniści usiłują występować jak reprezentanci i rzecznicy wszystkich Żydów swoimi działania wzbudzaja niechęć do Żydów. Ci, którzy demonstrują taką niechęć oskarżani są o antysemityzm. Lecz to co musi zostać jasno powiedziane to to, żesyjonizm nie jest judaizmem.Syjoniści nie mogą występować w imieniu Żydów. Syjoniści mogli urodzić się jako Żydzi lecz bycie Żydem wymaga także przynależności do wiary i religii żydowskiej.
I tak, to co jest ekstremalnie jasne, żeopozycja wobec syjonizmu nie jest „antysemityzmem”.
Przeciwnie, sam syjonizm i jego działania stanowią największe zagrożenie dla Żydów i judaizmu.
Walki między Arabami i Żydami w Palestynie rozpoczęły się gdy pierwsi osadnicy syjoniści przybyli do Palestyny z jasnym celem utworzenia Państwa ponad głowami miejscowej, rdzennej ludności. Ta walka trwa do dziś i kosztowała już życie tysięcy istnień ludzkich.
Gwałty i zabójstwa w Palestynie są tragedią nie tylko dla Palestyńczyków lecz także dla Narodu Żydowskiego. I są straszliwymi konsekwencjami naszego sprzeniewierzenia się woli Bożej.
Pragnę dodać, że stosunki między Muzułmanami i Żydami sięgają zamierzchłych czasów. W większości były to stosunki przyjacielskie i wzajemnie korzystne. Często zdarzało się, że gdy Żydzi byli prześladowani w Europie,znajdowali opiekę i azyl w różnych krajach muzułmańskich.Nasz stosunek do Arabów może być nacechowany wyłącznie przyjaźnią i szacunkiem.
Chciałbym zakończyć następującymi słowami. Chcemy powiedzieć całemu światu, w szczególności naszym sasiadom muzułmanom, że nie ma i nie może być nienawiści między Żydem i Muzułmaninem. Chcemy żyć razem jako przyjaciele i sąsiedzi, tak jak czyniliśmy to przez setki a nawet tysiące lat we wszystkich krajach arabskich. To wyłącznie pojawienie się syjonistów zniszczyło te długą tradycję.
Uważamy Palestyńczyków za naród, który ma prawo rządzić Palestyną.
Państwo syjonistyczne znane jakoIzrael jest reżimem, który nie ma prawa do istnienia. Jego istnienie jest przyczyną konfliktu w Palestynie.
Modlimy się o zakończenie rozlewu krwi i położenie kresu cierpieniom wszystkich niewinnych – tak Żydów jak i nie-żydów- na świecie.
Oczekujemy likwidacji syjonizmu i reżimu syjonistycznego, co położy kres cierpieniom Narodu Palestyńskiego. Zaakceptujemy możliwość życia w pokoju w Ziemi Świętej pod rządami, które będą wyrazicielem pragnień i aspiracji Narodu Palestyńskiego.
Modlimy się by jak najszybciej ludzkość mogła żyć w pokoju i wzajemnym poszanowaniu.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Profesor Strzembosz o przepraszaniu Żydów.
2010-03-01
|
Chciałbym przypomnieć Wam artykuł nieżyjacego już historyka, prof.Tomasza Strzembosza.
Profesor Strzembosz był jednym z tych nielicznych historyków starszego pokolenia, o którym mozna powiedzieć, że był polskim a nie polskojęzycznym historykiem.
Artykuł pochodzi z roku 2001, ukazał się w Tygodniku Solidarność. Wygrzebany został ( i opatrzony podkreśleniami) przez gajowego Maruchę. Gajowy, dzieki.
Nie uświadomiony antysemityzm
Prof. Tomasz Strzembosz, 11.09.1930 -16.10.2004
Przed wielu laty Tadeusz Mazowiecki napisał w “Więzi” artykuł o antysemityzmie ludzi uczciwych. Teza tego artykułu była następująca: Są uczciwi, porządni ludzie, którzy mówią – ja absolutnie nie jestem antysemitą, ja bym nawet nie opierał się, gdyby moja córka zechciała wyjść za mąż za Żyda. To prawda. Nie opieraliby się. Ale nie przychodzi im do głowy powiedzenie, że nie opieraliby się, gdyby córka chciała wyjść za Włocha czy Węgra, za blondyna czy za rudego. Wyodrębniają Żydów i na tym właśnie polega ich nie uświadomiony, podskórny, antysemityzm. Żydzi są dla nich kimś “szczególnym”, są inni niż inni.
Przypomniał mi się ten artykuł w związku z aktem przeprosin, który miał miejsce w Jedwabnem 10 lipca i w którym wiodącą rolę odegrał prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dlaczego przepraszali? Gdyż zamordowanych w Jedwabnem, może podświadomie, a może i nie podświadomie, uznano za innych obywateli II Rzeczypospolitej. Bo potraktowano ich, jakby byli niejako poza polską społecznością, jakby byli tu OBCY.
Dlaczego w tym akcie brali udział wysocy przedstawiciele społeczności państwa Izrael (Żydzi z USA) i znakomici przedstawiciele społeczności żydowskiej w Polsce? Wszak gdyby z jakichkolwiek powodów – politycznych, ideowych, klasowych itp. tysiąc Kowalskich zamordowało tysiąc Brzezińskich, nikt by za to nie przepraszał, bo byliby to wszak POLACY. Założono milcząco, że zamordowani w Jedwabnem Żydzi, których nikt nie zapytał o ich stosunek do państwa i narodu polskiego (mogli wśród nich być także tacy, którzy – całkiem słusznie – uważali się za Polaków!), to nie Polacy, a Żydzi. Nikt przy tym nie wyjaśnił, na jakiej podstawie tak założono. Religijnej? Rasowej? Opcji państwowej czy narodowej? Stosunku do polskiej, zniszczonej przez wojnę państwowości? Nie wyjaśniono także do końca, z jakich przyczyn zostali oni zamordowani: rasowych i religijnych – właśnie jako Żydzi? Politycznych – np. za kolaborację z okupantem sowieckim, w celach rabunkowych? Ani badania historyczne, ani nie zakończone śledztwo nie wyjaśniło jeszcze, z jakich przyczyn obywatele polscy w Jedwabnem wzięli udział w mordowaniu (czy nawet tylko spędzaniu na rynek) innych obywateli polskich z Jedwabnego. Przyjęto więc, że “nasi” zamordowali “obcych”, a nie innych “naszych”. I stąd udział reprezentantów Izraela, i stąd przeprosiny wstrząśniętego prezydenta RP.
Dlaczego fakt ten zwraca moją uwagę? Ano, m.in. dlatego, że prezydent Kwaśniewski nie przepraszał równie gorąco żadnych innych obywateli państwa polskiego, nawet zamordowanych przez funkcjonariuszy tej formacji politycznej, której wysokim działaczem był przez długie lata i po której spadek – finansowy i moralny – przejęła partia polityczna, którą przez lat parę kierował. A z rąk tej formacji i jej sojuszników ze Wschodu zginęło kilkaset razy więcej obywateli II Rzeczypospolitej niż w Jedwabnem i Radziłowie.
Przypominam. W wyniku samych tylko morderstw sądowych straciło życie ponad 3000 obywateli polskich, nie tylko polskiej narodowości. Grube dziesiątki tysięcy, przeszedłszy przez więzienia i obozy, utraciły zdrowie, zostały kalekami, pozbawiły środków do życia osierocone dzieci i głodne żony. Kilkaset osób zamordowano skrytobójczo, m.in. przed wyborami z 1947, jako przeciwników politycznych PPR. Wypełniono Polakami obóz koncentracyjny na Majdanku, także filie innych obozów hitlerowskich. W strasznym więzieniu na Zamku w Lublinie w latach 1944-56 znalazło się niewiele mniej Polaków niż w latach 1939-44. Za zgodą władz polskich wywieziono do pracy przymusowej w ZSSR kilka tysięcy polskich górników i znacznie więcej innych robotników z całej Polski, wywieziono dziesiątki tysięcy żołnierzy AK. Powstały niemniej straszne niż hitlerowskie “polskie” obozy koncentracyjne, jak ten w Rembertowie pod Warszawą. Zamieniono na katownie domy na Pradze, truto wyziewami polskich chłopców w kopalniach uranu, skierowanych tam ze względów “klasowych”. Do kopalń pracujących na rzecz ZSRR. W polskich więzieniach znalazło się więcej żołnierzy AK niż w Oświęcimiu. Itd., itp.
Zatrzymajmy się na jednym tylko przykładzie: podobóz obozu oświęcimskiego w Jaworznie, województwo katowickie. Przez długie lata obóz ten pełnił – pod rządami PPR i PZPR – te same funkcje co pod rządami NSDAP i gestapo. Najpierw więziono tu w strasznych warunkach Niemców i volksdeutschów – obywateli polskich. Wielu zmarło. Potem, po akcji “Wisła”, cywilnych Ukraińców – obywateli polskich, w tym kobiety i dzieci. Następnie polskich chłopców po lat kilkanaście, skazanych za “przestępstwa polityczne” na długoletnie więzienie. Słusznie książka o tych ostatnich więźniach nosi tytuł “Młodsi od swoich wyroków”.
Czy prezydent Kwaśniewski przepraszał obywateli polskich – Ukraińców za mordercze więzienie, za śmierć setek ludzi: cywilów, także kobiet i dzieci nie skazanych, a jedynie podejrzewanych o kontakt z UPA? Wszak więzili ich tam nie jacyś “Kowalscy”, a funkcjonariusze państwowi, na polecenie najwyższych władz państwa polskiego! Czy przepraszał obywateli polskich – Niemców, których więziono tam też bez udowodnienia im winy? Czy przepraszał obywateli polskich – Polaków, po lat 15-18 zmuszanych do katorżniczej pracy za ulotkę czy dziecinną organizację? Nie, nie przepraszał. Przepraszał jedynie Żydów, za mord dokonany pod auspicjami innego, niemieckiego państwa, bez udziału państwa polskiego.
Dlaczego? Nie mam na to jasnej odpowiedzi. Może właśnie dlatego, że jest owym podświadomym antysemitą, dla którego Żyd – to Żyd i nikt się Żyda nie pyta, za kogo się uważa. A przecież mogli ci ludzie uważać się np. za obywateli państwa sowieckiego. Nie za Żydów – a Sowietów. Mogli się uważać za Polaków pochodzenia żydowskiego. Za kogokolwiek.
Ale wróćmy jeszcze na chwilę do owego aktu przeprosin, który tak bardzo się podobał większości publicystów i polityków. Pan prezydent użył tam takich sformułowań, których nigdy nie użył w swym “wybąkanym” w Sejmie przeproszeniu za winy komunizmu, za winy własnej formacji. Nie powiedział na przykład nigdy: “Za śmierć, za krzywdy i cierpienia (…) za te wszystkie bolesne wydarzenia, które rzucają ponury cień na historię Polski, odpowiedzialność ponoszą ich sprawcy i inspiratorzy. (…) Nasze sumienia będą czyste, jeżeli na wspomnienie tamtych dni zachowamy zawsze w sercach zgodę i moralne oburzenie. Jesteśmy tu, by dokonać zbiorowego rachunku sumienia. Składamy hołd ofiarom i mówimy – nigdy więcej. (…) Dzisiejsza Polska ma odwagę spojrzeć w oczy prawdzie o koszmarze, który omroczył jeden z rozdziałów jej historii. Uświadomiliśmy sobie odpowiedzialność za nasz stosunek do czarnych kart przeszłości. (…) Wyrażamy nasz ból i wstyd, dajemy wyraz naszej determinacji w dążeniu do poznania prawdy, odwagi w pokonywaniu złej przeszłości, niezłomnej woli porozumienia i zgody. Z powodu tej zbrodni winniśmy błagać o przebaczenie cienie zmarłych i ich rodziny, każdego skrzywdzonego (…)”. Na takie słowa prezydent Rzeczypospolitej nie zdobył się ni razu. Ani gdy chodziło o zbrodnie PPR i PZPR na Polakach, zbrodnie nie jednorazowe, a realizowane latami, ani za zbrodnie na Ukraińcach, Niemcach – także obywatelach polskich.
O, jakże łatwo bić się w cudze piersi, w piersi biednych i prostych ludzi z Jedwabnego, chroniąc jednocześnie swą własną pierś członka komunistycznej nomenklatury. Jakże łatwo! I dlatego ta “wielka mowa” pana prezydenta nie zrobiła na mnie tak kolosalnego wrażenia. Zwłaszcza że jego właśnie współpracownicy, winni również nagonki na Żydów, pozostali na swoich stanowiskach, spokojni i nie tknięci. Bo byli “jego”, a nie “cudzymi”, antysemitami.
I jeszcze do tego dwie uwagi, nie dotyczące już prezydenta, a naszych gości z Izraela, Stanów Zjednoczonych itp. Dlaczego to 60., okrągła rocznica spalenia w synagodze białostockiej 27 czerwca przez Niemców ok. 800 Żydów polskich, tak bliska czasowo 10 lipca, nie spotkała się z analogicznym uszanowaniem?Dlaczego tu także nie odmówiono modłów, nie położono kamyków? Czyżby Żydzi z Białegostoku byli mniej ważni lub mniej umęczeni? Nie pojmuję!!! Czy dlatego, że tutaj oprawcami byli niewątpliwie funkcjonariusze III Rzeszy?
I druga. Dlaczego w Izraelu nie płaczą równie głośno nad dziećmi semickimi rozstrzeliwanymi z broni ręcznej i maszynowej na ziemiach przyznanych Palestyńczykom? Przecież zginęły tam setki dzieci! I chyba nigdzie na świecie obecnie już nikt nie strzela z broni, ostrą amunicją do dzieci semickich tak łatwo i tak bez litości? Czyżby to też była forma swoistego antysemityzmu.
Wzywam tych, co płaczą nad dziećmi żydowskimi w Jedwabnem i Radziłowie, rozumiejąc dobrze ich ból i podzielając ich ból, by zapłakali równie krwawo nad dziećmi semickimi na własnej ziemi i ziemi swych najbliższych sąsiadów. I by spowodowali, by przestała się lać krew dziecięca. Wszak od nich to zależy. Są tutaj suwerenni, a nie w kraju okupowanym. Mogą. Wszystko mogą. Niechże więc mają sumienie.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2010-03-01
|
Jeśli ktoś by nas tak traktował jak my traktujemy mieszkańców Gazy to co byśmy zrobili?
To ciekawe pytanie zadał na łamach The Jerusalem Post, Larry Derfner.
„Jest jedno pytanie, którego Izraelczycy nie chcą sobie zadać jeśli chodzi o Palestyńczyków a w szczególności mieszkańców Gazy.. To pytanie jest swoistym tabu. Nie tylko nikt nie zadaje tego pytania na głos lecz naprawdę bardzo niewiele osób ośmiela się zadać je sobie w duchu.
Sądzę jednak, że nadszedł czas by zacząć zadawać to pytanie prywatnie i publicznie. Jeśli tego nie uczynimy to na pewno dojdzie do operacji „Płynny Ołów II” a potem III... i każda operacja będzie gorsza od poprzedniej a ich konsekwencje będą dla Palestyńczyków i Izraelczyków niewyobrażalne.
Pytanie, które musimy sobie postawić jest następujace. Jeśli ktoś by nas tak traktował jak my traktujemy mieszkańców Gazy to co byśmy zrobili?
Nie chcemy dopuscić do siebie takiego pytania, prawda? A skoro nie chcemy, zmuszamy się by nie widzieć, nie słyszeć i nie myśleć jak faktycznie traktujemy te osoby.
To nie jest tak, że nie potrafimy wyobrazić sobie życia w Gazie. Po prostu jesteśmy zdeterminowani by nie myśleć o tym. Gdybyśmy zaczęli to moglibyśmy już się nie zatrzymać. W tym miejscu możemy spróbować wyobrazić sobie jak by to było gdyby nasz kraj był w takiej sytuacji w jakiej pozostawiliśmy Gazę. I prędzej czy później musimy spróbować wyobrazić sobie co byśmy zrobili, gdybyśmy żyli tak jak oni, tam w Gazie.
Co myślelibyśmy, co zrobili, gdybyby ktoś, jakiś kraj, zrobiłby to nam ?
Wiele osób, jestem tego pewny, odpowiedziałoby ze złościa – więc dlaczego mieszkańcy Gazy nie dążą do pokoju?
W taki sposób byśmy zareagowali? Właśnie to zrobiliby Izraelczycy gdyby jakieś obce wojsko zrobiło to co zrobiły Izraelskie Siły Obronne rok temu? Gdyby jakieś obce państwo wysłało F-16, śmigłowce Apache, samoloty bezzałogowe, bomby z białym fosforem i bataliony czołgów na Izrael? Jeśli jakiekolwiek państwo bombardowałoby i zabijało tak jak my bombardowaliśmy i zabijaliśmy w Gazie, to czy my chcielibyśmy pokoju z nimi?
Czy ktoś zna choć jednego Izraelczyka, który chciałby pokoju w tej sytuacji ?
Jestem przekonany, ze w tym miejscu wiele osób zaprotestowałoby : a co powiedzieć o Sderot?
Nie jest prawdą, że terroryści z Gazy bombarduja i zabijają ? Odwróćmy pytanie : co zrobiliby mieszkańcy Gazy gdyby inny kraj zrobił im to co oni zrobili w Sderot?
Słusznie. Tak, także oni by zareagowali. Z pewnościa nie są to pacyfiści. W rzeczywistości ich liderzy są fanatykami, którzy nienawidzą Żydów i wierzą, że ich powołaniem jest zniszczenie Izraela. To ważne by o tym pamiętać i my pamiętamy. Lecz to, czego nie chcemy pamiętać to to, że my robimy obrzydliwości każdego typu w Gazie, czego oni nie robia nam. I że dzieje się tak już od 1967 roku.
Oprócz blokady przepływu towarów do Gazy zablokowaliśmy całe ich wybrzeże. Nie pozwalamy statkom wpływać i wypływać z Gazy. Czy ktoś uniemozliwia statkom zawijania do portów w Eilat, Ashdod czy Hajfie? Co by zrobił Izrael, gdyby ktoś próbował coś takiego zrobić? (Pomyślcie o tym co zrobił Izrael dwa tygodnie po tym jak Egipt zablokował port w Eilat, w maju 1967).
Zamknęliśmy także przestrzeń powietrzna Gazy, uniemożliwiając samolotom starty i lądowania.
Ktoś przypadkiem uniemozliwia samolotom startować i ladować w Izraelu? Nie walczylibyśmy, gdyby ktoś zrobił coś takiego?
Przez 37 lat, między 1967 a 2005 rokiem nasi żołnierze i nasi osadnicy byli panami Strefy Gazy. Jeśli obcy żołnierze i osadnicy chcieliby przejąć kontrolę nad Izraelem to co byśmy zrobili?
Podczas kampani prezydenckiej w 2008 w USA, Barack Obama wizytujac Sderot powiedział:”jeśliby rakiety spadały tam gdzie śpią moje dwie córki, zrobiłbym wszystko by temu zapobiec”.
I miał rację. Pytam się jednak, jaka byłaby jego reakcja gdyby odwiedził także obóz palestyński w Jabalcha tamtego lata. I pytam się jak by zareagował, gdyby odwiedził Jabalcha teraz.
A jak my byśmy zareagowali? Gdybyśmy mogli udać się do Gazy i osobiście zobaczyć to co zrobiliśmy temu miejscu i tym ludziom, czy bylibyśmy zdolni do empatii?
Nie możemy jechać do Gazy lecz może zacząć używać wyobraźni. Musimy mieć odwagę by postawić się w ich sytuacji. W przeciwnym razie, my, Izraelczycy nie mamy sumienia i stopniowo staniemy się zdolni do wszystkiego.”
(tł. wł.)
( Larry Derfner jest izraelskim dziennikarzem, zajmujacym się sprawami wewnętzrnymi i śródziemnomorskimi; zwykle pisuje dla Jerusalem Post )
Lubię przeglądać izraelską prasę. U nas cytuje się zwykle samych twardogłowych a jest wielu dziennikarzy, którzy z szacunkiem traktują swoje zajęcie.
Dziś przebywa w Polsce z wizytą premier Izraela Benjamin Netanyahu. Może czytał ten artykuł. Ale czy już uruchomił wyobraźnie ?
Przybywa by uczcić pamięć Żydów pomordowanych w niemieckich obozach.
Żydów – także obywateli Rzeczpospolitej, o których pamiętało wielu Sąsiadów a zapomniało wielu pobratymców zza oceanu.
Cześć Ich pamięci.
Cześć pamięci Polaków, Romów, Rosjan i wszystkich tych, którzy znaleźli śmierć na polskiej ziemi w tamtych strasznych czasach.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
Tabu "Izrael" przestało istnieć.
2010-03-01
|
Krystalizuje się nowy, globalny ruch przeciwko gwałceniu praw międzynarodowych przez Izrael, opierający się na strategiach użytych już wobec aparthaidu w RPA.
Opór Palestyńczyków przeciwko zawłaszczeniu ich ziemi wkroczył w fazę krytyczną w 2001 roku gdy na konferencji na temat rasizmu, zorganizowanej przez ONZ w Durbanie, Izrael został określony jako kraj, w którym istnieje aparthaid. Apel Palestyny by bojkotować, wycofywać inwestycje i wprowadzić sankcje został ogłoszony w 9 lipca 2005 roku.
W Stanach Zjednoczonych i w Europie, związki zawodowe, kościoły i stowarzyszenia akademickie zaproponowały powrót do metod użytych już w przeszłości przeciwko RPA. W jednej z uchwał Kościół Prezbiteriański głosami 431/62 zapowiedział stopniowe wycofywanie inwestycji z koncernów współpracujących z Izraelem. Bezpośrednim impulsem było orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości uznające za nielegalny mur odgradzający Strefę Gazy i osadnictwo na Terenach Okupowanych. W 1971 roku analogiczna deklaracja Trybunału, potępiająca okupację Namibii przez RPA dała początek międzynarodowemu bojkotowi tego państwa.
Tak jak w przypadku Południowej Afryki, kwestia prawna jest fundamentalna. Żadnemu państwu nie pozwala się łamać prawa tak jak Izraelowi. W 1990 rezolucja Rady Bezpieczeństwa żądająca od Saddama Husseina opuszczenia Kuwejtu była prawie identyczna, słowo po słowie, jak ta wymagajaca od Izraela wycofanie się z Transjordanii. Irak został przegoniony a Izrael jest nieustannie nagradzany.
11 listopada zeszłego roku Barack Obama zakomunikował nową „pomoc” dla Izraela w wysokości 2,8 mld $.
Ta hipokryzja jest już doskonale znana w USA. Kampania nazwana „Stolen Beauty” ogłosiła bojkot kosmetyków firmy Ahava, produkowanych na Terytoriach Okupowanych, zmuszając gwazdę serialu „Sex w wielkim mieście”, Kristin Davis, do wycofania się z promowania tej marki.
W Wielkiej Brytani sieci Sainsburyi Tesco zostały zmuszone do znakowania towarów pochodzących z Terenów Okupowanych, których sprzedaż narusza przepisy o Prawach Człowieka w porozumieniu między Unią Europejską a Izraelem.
W Australii konsorcjum kierowane przez francuską firmę Veoliastraciło wielomiliardowe zlecenie na budowę instalacji odsalania wody morskiej z powodu wcześniejszego uczestnictwa w budowie linii kolejowej łączącej Jerozolimę z Terytoriami Okupowanymi.
Norweski rząd wycofał środki z funduszy emerytalnych zainwestowanych w izraelska spółkę hi-tech, Elbit Systems, z powodu jej uczestnictwa w budowie Muru w Palestynie. Jest to pierwszy oficjalny bojkot ze strony państwa zachodniego.
W 2005 roku brytyjskie stowarzyszenie wykładowców uniwersyteckich – AUT uchwaliło bojkot izraelskich instytucji akademickich. Zostało jednak zmuszone do wycofania się z tej inicjatywy po fali oskarżeń o „antysemityzm”.
Agresja na Gazę 27 grudnia 2008 zmieniła jednak wszystko. Rozpoczęła się amerykańska kampania bojkotu akademickiego i kulturalnego z Arcybiskupem Desmondem Tutu na czele.
W 2009 roku brytyjski Kongres Związków Zawodowych poparł inicjatywę bojkotu konsumenckiego.
Tabu „Izrael” przestało istnieć.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Izrael - nowe getto.
2010-02-28
|
10 stycznia premier Izrala ogłosił decyzję o budowie nowego muru, by zamknąć granicę z Egiptem.
„W końcu nie będzie innego wyjścia niż ogrodzić Izrael z wszystkich stron” - powiedział Bibi Netanyahu.
Tym razem premier nie usprawiedliwia murów, zasieków i pól minowych jak zwykle, terrorystami.
Odwołuje się raczej do czegoś innego. „Izrael jest jedynym państwem Pierwszego Świata do którego można dotrzeć na pieszo z Trzeciego Świata”. „Jeśli nie zdołamy zabezpieczyć się barierami, Izrael czeka inwazja setek tysięcy nielegalnych pracowników”.
Netanyahu obawia się pokoju nie mniej niż wojny. Pokój jest marzeniem lecz dla niego wydaje się być koszmarem. Niezdolny jest myśleć o swoich sąsiadach w kategoriach pozytywnych. Wg niego nie maja nic do zaoferowania. Czychają tylko, by zabrać to co Izraelczycy zbudowali w pocie czoła.
Nic dziwnego. Jeśli żyje się w luksusowej dzielnicy Tel Avivu czy Cezarei to taka optyka wydaje się być usprawiedliwiona. Pobudować mury, zabarykadować drzwi i spuścić psy...
Wzniesienie wysokiego muru jest afermacją : wasza kultura, wasze problemy i wasze życie nic nas nie interesują. Żyjemy w Pierwszym Świecie. Przypadkiem tylko zdarzyło nam się zawieruszyć na Bliskim Wschodzie.
Sąsiedzi muszą zrozumieć dobrze to przesłanie – my nie jesteśmy stąd. Chcemy pokoju. Za murem.
Mentalność izolacji, odwracanie się plecami do tych, którzy nie są całkowicie podobni do nas (Żydzi czy Arabowie, wierzący czy laicy, biedni czy bogaci, czarni czy biali, bez różnicy) tego wszystkiego nie można zatrzymać murem na granicy. To z łatwością przenika przez nas, nasze uprzedzenia i fobie.
A potem.... witajcie w nowym, żydowskim gettcie!
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2010-02-28
|
Krystalizuje się nowy, globalny ruch przeciwko gwałceniu praw międzynarodowych przez Izrael, opierający się na strategiach użytych już wobec aparthaidu w RPA.
Opór Palestyńczyków przeciwko zawłaszczeniu ich ziemi wkroczył w fazę krytyczną w 2001 roku gdy na konferencji na temat rasizmu, zorganizowanej przez ONZ w Durbanie, Izrael został określony jako kraj, w którym istnieje aparthaid. Apel Palestyny by bojkotować, wycofywać inwestycje i wprowadzić sankcje został ogłoszony w 9 lipca 2005 roku.
W Stanach Zjednoczonych i w Europie, związki zawodowe, kościoły i stowarzyszenia akademickie zaproponowały powrót do metod użytych już w przeszłości przeciwko RPA. W jednej z uchwał Kościół Prezbiteriański głosami 431/62 zapowiedział stopniowe wycofywanie inwestycji z koncernów współpracujących z Izraelem. Bezpośrednim impulsem było orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości uznające za nielegalny mur odgradzający Strefę Gazy i osadnictwo na Terenach Okupowanych. W 1971 roku analogiczna deklaracja Trybunału, potępiająca okupację Namibii przez RPA dała początek międzynarodowemu bojkotowi tego państwa.
Tak jak w przypadku Południowej Afryki, kwestia prawna jest fundamentalna. Żadnemu państwu nie pozwala się łamać prawa tak jak Izraelowi. W 1990 rezolucja Rady Bezpieczeństwa żądająca od Saddama Husseina opuszczenia Kuwejtu była prawie identyczna, słowo po słowie, jak ta wymagajaca od Izraela wycofanie się z Transjordanii. Irak został przegoniony a Izrael jest nieustannie nagradzany.
11 listopada zeszłego roku Barack Obama zakomunikował nową „pomoc” dla Izraela w wysokości 2,8 mld $.
Ta hipokryzja jest już doskonale znana w USA. Kampania nazwana „Stolen Beauty” ogłosiła bojkot kosmetyków firmy Ahava, produkowanych na Terytoriach Okupowanych, zmuszając gwazdę serialu „Sex w wielkim mieście”, Kristin Davis, do wycofania się z promowania tej marki.
W Wielkiej Brytani sieci Sainsburyi Tesco zostały zmuszone do znakowania towarów pochodzących z Terenów Okupowanych, których sprzedaż narusza przepisy o Prawach Człowieka w porozumieniu między Unią Europejską a Izraelem.
W Australii konsorcjum kierowane przez francuską firmę Veoliastraciło wielomiliardowe zlecenie na budowę instalacji odsalania wody morskiej z powodu wcześniejszego uczestnictwa w budowie linii kolejowej łączącej Jerozolimę z Terytoriami Okupowanymi.
Norweski rząd wycofał środki z funduszy emerytalnych zainwestowanych w izraelska spółkę hi-tech, Elbit Systems, z powodu jej uczestnictwa w budowie Muru w Palestynie. Jest to pierwszy oficjalny bojkot ze strony państwa zachodniego.
W 2005 roku brytyjskie stowarzyszenie wykładowców uniwersyteckich – AUT uchwaliło bojkot izraelskich instytucji akademickich. Zostało jednak zmuszone do wycofania się z tej inicjatywy po fali oskarżeń o „antysemityzm”.
Agresja na Gazę 27 grudnia 2008 zmieniła jednak wszystko. Rozpoczęła się amerykańska kampania bojkotu akademickiego i kulturalnego z Arcybiskupem Desmondem Tutu na czele.
W 2009 roku brytyjski Kongres Związków Zawodowych poparł inicjatywę bojkotu konsumenckiego.
Tabu „Izrael” przestało istnieć.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Serial niezgody czyli jak Żyd na Turka nakrzyczał.
2010-02-28
|
Ostatni zgrzyt dyplomatyczny między vice szefem dyplomacji izraelskiej Dannym Ayalonem a posłem tureckim do „jedynej demokracji” na Bliskim Wschodzie, Avivem Ahmetem Oğuz Celikkolem szybko został przyklajstrowany. Problem jak zwykle nie został rozwiazany a jedynie zamieciony pod dywan, jak to zwykle w dyplomacji bywa. Rząd Eretz udał, że przeprasza a Turcy (bez przekonania) udali, ze przeprosiny przyjmują.
Sam incydent, notabene nieprzypadkowy, bo znając wyrafinowane poczucie humoru ministra Liebermana, trudno podejrzewać jego podwładnego o własną inicjatywę w tym temacie, na coś jednak się przydał.
Rosnące napięcie między obydwoma krajami zapoczątkowała „pokojowa” interwencja Sił Obronnych Izraela w Gazie w 2008 roku. Rząd premiera Erdogana skrytykował zdecydowanie cały incydent i od tego czasu w społeczeństwie tureckim dały się zauważyć postawy nieprzychylne Izraelowi. Jako, że państwo to nie lubi zbytnio jakiejkolwiek krytyki, rozpętało zakrojoną na szeroka skale kampanię medialna mającą na celu przywołanie do porządku niesfornego sojusznika. Kampania ta,wykorzystująca lobby izraelskie w USA i wpływy na dworach europejskich nie na wiele się zdała. Jedynym „pozytywnym” efektem było całkowite odkrycie się mediów, które mogły zostać zidentyfikowane jako skrajnie pro-syjonistyczne. A to na dłuższą metę nie będzie ich atutem w walce o odbiorcę, który jest coraz bardziej sceptyczny jeśli chodzi o politykę Izraela.
Mentalność establishmentu izraelskiego pozostała nie zmieniona od wielu, wielu lat, podczas gdy świat zmienił się znacznie.
Po upadku reżimu Szacha w Iranie, który był głównym nie-arabskim sojusznikiem Izraela na Bliskim i Środkowym Wschodzie, w to miejse weszła Turcja. Podobnie jak Izrael skłócona z sąsiadami, z Syrią i Irakiem. Dwa samotne wilki wspierały się wzajemnie.
Przez dwadzieścia lat sytuacja Turcji w regionie zmieniła się diametralnie. Do tego stopnia, ze mogła występować jako mediator w stosunkach między Syrią a Izraelem. Poza tym, dość poprawne ułożenie stosunków z Grecją, negocjacje z akcesyjne z Unią, doskonałe stosunki handlowe z Iranem i Rosja sprawiły, że Izrael będzie musiał przełknać wielką, niesmaczna żabę.
Sytuacja Izraela bowiem przez te lata nie zmieniła się. Jeśli już to na gorsze. Pozostaje maleńkim państwem z gigantyczną armią w otoczeniu raczej nieprzychylnym.
Obrażanie w takiej sytuacji jedynego mozliwego sojusznika nie wydaję się posunięciem najmądrzejszym. Najgorszą rzeczą jaką może zrobić teraz Izrael to ignorować zmiany w regionie. Wzrost znaczenia Turcji i (niebawem) Iranu, każe sądzić, że jedynymi atrybutami uprawniajacymi do przywództwa w regionie są : dobrosąsiedzkie stosunki, rozwój handlu i współpracy na wszystkich polach. Prowadzenie polityki niezgody, nawet wspieranej przez potężne lobby i głowice jądrowe na pewno już nie wystarczy.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Czy Pan Bartoszewski jest Żydem?
2010-02-07
|
Napisałem wczoraj notkę pt.”Czy istnieje choć jeden głupi Żyd?”
Pisałem szybko, na gorąco. Nie ukrywam, że cholera mnie brała więc nie byłem zbyt wylewny a i pewnie parę ortów popełniłem.
Cały dzień nie dawała mi ta sprawa spokoju. Nosiłem się z zamiarem wysmarowania ostrego elaboratu na temat „Ci niewdzięczni Żydzi” itp. itd.
Byłoby o czym pisać, zapewniam Was. Materiału nie brakuje. Pióro też naostrzone. Tylko pod wieczór naszła mnie refleksja innego sortu.
Ki ch... pozwala na to wszystko? Czemu Żydzi, Francuzi, Niemcy i kto tylko chce, mogą jeździć po nas jak rekrut na szmacie? Kto odpowiada za wizerunek Najjaśniejszej za opłotkami? Zgadnijcie?
Ano Pan Minister Spraw Zagranicznych!
Odrodzona „cudem” w 89' Rzeczpospolita nie miała jakoś szczęścia do Panów ( i Pań także ) piastujących to zaszczytne i kto wie czy nie drugie po Bogu stanowisko w państwie. Oszczędzę sobie wymienianie tych zacnych postaci naszej elity politycznej, tak chyba będzie lepiej.
Skupię się jednak na jednej osobie, której pominąć się po prostu nie da. I wybaczcie mi jeśli zdarzy mi się jakiś bluzg czy mało parlamentarne słowo. Postaram się jednak być poprawny (językowo).
Pan Władysław Bartoszewski, bo o tym tuzie naszej dyplomacji tu mowa, był naczelnym dyplomatą w rządach premiera Oleksego ( króciutko więc nie zdążył rozwinąć skrzydeł ) i w rządzie premiera Buzka. Tu już miał tyle czasu ile chciał by zaprezentować swoje zdolności dyplomatyczne i pokazać całemu światu prawdziwe oblicze marnego Narodu Polskiego.
Nie będę pastwił się nad jego tytułami naukowymi, chwalebną martyrologią etc. Nie będę Mu nawet wypominał „Honorowego Obywatelstwa” wiadomego kraju, „jedynej demokracji” sami wiecie gdzie. Skoro mógł zostać prezydentem OMC mgr. to tym bardziej ministrem mógł być OMC prof....
Chciałbym skupić się na merytorycznych dokonaniach Pana Ministra.
A te były niebagatelne...
Biorąc pod uwagę, że do napisania tej notki skłoniła mnie wypowiedź Pana Ze'eva Tzahora, też zresztą profa, tyle że z Tel Aviv, skupię się na działalności Pana Bartoszewskiego na niwie, że tak powiem, koszernej.
Posłużę się tutaj opracowaniem Jerzego Roberta Nowaka ( z tych prawdziwych Profesorów ). Nie ma co wyważać otwartych drzwi.
Oddajmy więc głos PROFESOROWI Nowakowi.
„2 marca 1995 r. Bartoszewski został przedstawiony przez Wałęsę liderom koalicji SLD - PSL jako jeden z trzech kandydatów (obok Andrzeja Ananicza i Andrzeja Olechowskiego) na ministra spraw zagranicznych. Liderzy koalicji zaproponowali Bartoszewskiego, a Oleksy powiedział, że o tej kandydaturze myślał z prezydentem właściwie równolegle (wywiad dla "Polityki" z 11 marca 1995 r.).
Niekompetentny minister dyletant nieprzypadkowo tak mocno spodobał się postkomunistom. Wiedzieli, że przy jego ministerialnych "umiejętnościach" okaże się doskonale sterowalny dla nich, a na dodatek jeszcze będzie uwiarygodniał rząd postkomunistyczny jako były opozycjonista”
Zaczynamy nieźle...
„Zaniżył ofiary polskie, zawyżył żydowskie.
Inna sprawa, że to, co powiedział Bartoszewski w Bundestagu na temat polskich ofiar wojny, było niebywale szkodliwe z punktu widzenia polskiej racji stanu. Na użytek zagranicznego, i to niemieckiego odbiorcy, Bartoszewski zaniżył liczbę polskich ofiar wojny z 3 mln do 2 mln, wbrew wydanemu jeszcze rok przedtem w Polsce źródłowemu opracowaniu Głównego Urzędu Statystycznego "Historia Polski w cyfrach" (Warszawa 1994, s. 197), gdzie podano liczbę 3 mln 100 tys. polskich ofiar wojny. Równocześnie minister Bartoszewski zawyżył liczbę polskich Żydów, którzy zginęli podczas wojny. Mówił o około 3 mln zgładzonych polskich Żydach, podczas gdy rok przedtem we wspomnianym źródłowym opracowaniu GUS (s. 197) podano o 200 tys. mniejszą liczbę (2 mln 800 tys. osób). Trudno uznać, że cokolwiek usprawiedliwiało tego typu samowolne manipulowanie liczbami poległych przez polskiego ministra, wbrew źródłowym ustaleniom.”
Zwyczajowe, umiłowanie liczb, jak np. w Kabale. Tak jakby 200 tys. niewinnych istnień ludzkich miało jakieś dodatkowe znaczenie. Widać miało, propagandowe. Ale idźmy dalej...
„W wielce fetującym Bartoszewskiego artykule Anny Bikont "Goj, polski minister, obywatel Izraela" ("Gazeta Wyborcza" z 13 maja 1995 r.) czytamy: "Minister Bartoszewski przeleciał przez Izrael jak huragan. Zwiastował polsko-żydowskie pojednanie, przyjaźń, wybaczenie". W sążnistym artykule pochwalnym p. Bikont zabrakło nawet wzmianki o najbardziej słynnym czy raczej osławionym epizodzie wizyty Bartoszewskiego w Izraelu wiosną 1995 roku. To jest o jego ówczesnym tak kompromitującym wyskoku jako ministra III RP z masochistycznym biciem się w piersi za rzekomy "antysemityzm" "polskich ciemniaków" na prowincji.”
Zaiste, minister reprezentuje „Polską Rację Stanu”. Pokażcie mi Żyda, który choć raz uderzył się w pierś. Chyba cudzą...
„Bartoszewski powiedział dosłownie: "Dzisiejsi studenci będą za dziesięć czy piętnaście lat posłami, ministrami, dyrektorami i oni będą określać życie polskie, a nie ta ciemnota, gdzieś tam na zapadłej prowincji, która opowiada jakieś głupstwa, a która dobrze czytać i pisać nie umie. Ci nie będą odgrywać roli bezpośredniej w życiu politycznym, a studenci będą odgrywali tę rolę. Ja patrzę na to realistycznie". (Cyt. za T. Kosobudzki "MSZ od A do Z", Warszawa 1997, s. 36).”
A u Pana Ministra to na pewno z czytaniem ok. Gorzej ze zrozumieniem.
„Minister spraw zagranicznych III RP, urzędujący polski minister, publicznie skrytykował własny naród w obcym kraju. Zdumiewał fakt, że polski minister spraw zagranicznych w Izraelu zdobył się tylko na biczowanie w polskie piersi, a ani słowem nie wspomniał o różnych haniebnych przejawach antypolonizmu w Izraelu. I to wyrażanych nie tam gdzieś na zapadłej prowincji, ale w stolicy Izraela przez jego szowinistycznych, antypolsko nastawionych premierów: Begina i Szamira (o Polakach jako tych, którzy wyssali antysemityzm z mlekiem matki, etc.)”
No comments.
„Dodajmy, że podczas tegoż niefortunnego pobytu w Izraelu, gdy Bartoszewski "przeleciał jak huragan" przez ten kraj, szanowny minister spraw zagranicznych zdążył popełnić jeszcze jedną gafę. Usiłując, zgodnie ze swym zwyczajem, jak najmocniej przypochlebić się swym aktualnym interlokutorom, Bartoszewski przyobiecał w Izraelu "zwrot majątku, który należał przed wojną do Żydów" (Wg T. Kosobudzkiego, op. cit., s. 36). Do składania takich obietnic nie miał żadnego upoważnienia ani ze strony władz polskich, ani tym bardziej polskiego Sejmu!”
Potem dziwić się, że różnej maści rabini, jak Singer czy Szinger gębę sobie Polską wycierają
Panie Bartoszewski! Masz Pan 65 mld. dutków na zbyciu? Jak nie, to morda w kubeł!
„Jak wytłumaczyć fakt, że Bartoszewski w swej wciąż nienasyconej pogoni za dowodami uznania z zagranicy (ordery, nagrody etc.) posunął się nawet do przyjęcia medalu upamiętniającego zasługi najgorszego niemieckiego polakożercy lat 20. XX wieku, ministra spraw zagranicznych Niemiec w latach 1923-1929 Gustawa Stresemanna”
To tak tylko na marginesie. O niemieckim rozdziale działalności Pana Ministra innym razem.
„Po zostaniu kolejny raz ministrem spraw zagranicznych (w rządzie Jerzego Buzka) Bartoszewski skompromitował się absolutną, skrajną wręcz "pasywnością" wobec tak licznych przejawów antypolonizmu za granicą. Jakże symptomatyczne pod tym względem było np. jego zachowanie podczas oficjalnej wizyty w Izraelu”
O! Już przechodzimy do meritum mojego wywodu.
„Tak gadatliwy skądinąd minister Bartoszewski nie zdobył się nawet na słowo riposty w izraelskim parlamencie - Knesecie. Milczał w stylu, jak mówi Wałęsa: "ani be, ani me, ani kukuryku!", gdy w jego obecności rzucano najgorsze kalumnie na Polaków za ich zachowanie w czasie wojny. Wśród rzucających oszczerstwa był nawet wiceprzewodniczący Knesetu Ruby Rivlin z partii Likud, który "uznał Polaków za współodpowiedzialnych za to, co się działo na polskiej ziemi podczas holokaustu". (Por. R. Frister w korespondencji z Jerozolimy pt. "Trudny dzień w Knesecie", "Polityka" z 9 grudnia 2000 r.). Rivlin twierdził również, że w zbiorowej i indywidualnej pamięci Żydów "zostało niestety tak wielu Polaków, którzy stali po stronie nazistowskich morderców i nawet uczestniczyli aktywnie w prześladowaniu, upokorzeniu, wygnaniu i na koniec także mordowaniu milionów Żydów. (...), sam fakt, że jakieś państwo było okupowane podczas drugiej wojny światowej, nie zwalnia go to od rachunku sumienia, który powinno zrobić za czyny swoich synów (�). (Cyt. za "Głos" z 9 grudnia 2000 r.).
Ruby Rivlin uważał także, że "Polska musi przejść długą drogę, aby móc spojrzeć prosto w oczy narodowi żydowskiemu". (Wg R.S. Dybczyński "�I co z tego wynika", "Głos" z 16 grudnia 2000 r.). Posunął się nawet do zaliczenia Polski "do grona państw rządzonych przez reżimy faszystowskie, jak Chorwacja i Węgry, bądź też kolaborujących z rasistowskimi Niemcami - jak Francja". (Wg listu ambasadora RP w Izraelu M. Kozłowskiego "Policzek dla milionów Polaków", "Gazeta Wyborcza" z 22 stycznia 2001 r.)”.
Za to co Żydzi w swoim Sejmie wygadują nie może Pan Minister brać odpowiedzialności, jest gościem w końcu...
„Polaków zaatakowali także liczni inni posłowie izraelscy. Pytanie, co zrobił w tej sytuacji oficjalny przedstawiciel Polski - minister Bartoszewski? Powinien stanowczo zareagować na antypolskie kalumnie - jako Polak, jako polski minister spraw zagranicznych, jako były więzień obozu koncentracyjnego, jako honorowy obywatel Izraela. Powiedzmy wprost - zachował się fatalnie, bagatelizując całą sprawę, nie wykazując minimum polskiej godności. Według Krystyny Montgomery (tekst "Trochę więcej albo mniej", "Gazeta Wyborcza" z 29 listopada 2000 r.): Bartoszewski nie chciał komentować wystąpień posłów. "To byłby początek bardzo przykrej dyskusji" – powiedział.”
Jasne, „przykrości” lepiej omijać. A nuż zaczną grzebać w życiorysie? Obywatelstwa pozbawią? Nie... lepiej sobie odpuścić.
„Niezbyt pomyślna dla Polski okazała się również zorganizowana w kwietniu 2001 r. podróż Bartoszewskiego do USA wspólnie z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Głównym celem było wystąpienie w waszyngtońskim Holocaust Memorial Museum. Bartoszewski nie omieszkał przy tej okazji szczególnie wyeksponować swych "męczeńskich" zasług z czasów 7-miesięcznego pobytu w Oświęcimiu, podkreślając, że z tego tytułu sam "wypchany, powinien się znaleźć w muzeum". (Por. Z. Żmigrodzki "Antypolska peregrynacja", "Nasza Polska" z 1 maja 2001 r.)”.
Czemu wcześniej się nie „wypchał”? Może tylu szkód by nie narobił.
„Dużo gorzej mówił o własnym kraju i rodakach, gromko bijąc się w piersi za zbrodnię w Jedwabnem i akcentując: "Wierzę w naszego wspólnego Boga. On rzekł: 'Sodoma zostanie uratowana, jeśli znajdzie się dziesięciu sprawiedliwych'. W Jedwabnem nie znalazło się. Dziś mówimy o tej zbrodni, jutro może dowiemy się o kolejnych (...). Mojemu małemu krajowi życzę wielkości moralnej".
Władysław "Szybkomówny", jak niektórzy nazywają Bartoszewskiego, i tym razem zapłacił za swój nazbyt pospieszny potok słów, wyprzedzający jakiekolwiek racjonalne myślenie. Palnął bowiem stwierdzenie ujawniające całe rozmiary jego zakompleksienia w związku z przynależnością do rzekomo "małej" Polski. Powiedział: "Mojemu małemu krajowi życzę wielkości moralnej". Ze zdumieniem komentował to "chlapnięcie" Bartoszewskiego prof. Zbigniew Żmigrodzki na łamach "Naszej Polski" z 1 maja 2001 r.: "Można też mieć uzasadnione wątpliwości, o jaki tu 'mały kraj', któremu potrzebna jest 'wielkość moralna', chodzi? Przecież Polska małym krajem nie jest, a przy tym mocno wątpię, sądząc po zachowaniu Ministra, czy uważa on 'ten kraj' za swój. Natomiast 'wielkości' potrzebuje nadzwyczajnej pilnie państwo Izrael wraz ze wszystkimi swoimi zagranicznymi ośrodkami wpływu".
To w końcu jakiego kraju czuje się bardziej obywatelem? Pomóżcie, bo ja mam robaczywe myśli...
Dość. Starczy już.
Czy możemy się dziwić, że byle łachudra sobie Polską gębę wyciera?
Czy jest jeszcze ktoś co mi powie, że Polacy rządzą Polską?
Gratuluję naszym „Starszym Braciom” pomyślunku. Postawić taką kreaturę na czele polskiej dyplomacji ( 2x!) to prawdziwy majstersztyk.
Ale niech Wasz Książę Wygnania, czy inny Boss Kahału pomyśli jednak chwilę... Naprawdę opłaci się wkur.... gojów znad Wisły? Czy to nie odbije się kiedyś czkawką?
My naprawdę chcemy żyć w pokoju i spokoju. Tysiąc lat oganiamy się od różnego robactwa.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Czy istnieje choć jeden głupi Żyd ?
2010-02-07
|
Istnieje, nazywa się Ze’ev Tzahor profesor (sic!) historii na Uniwersytecie w Tel Aviv.
Jegomość ten uważa, że: "na terytorium Polski zbudowany został największy obóz zagłady ( nieprzypadkowo ), prowadzony przez Polaków". Koniec cytatu.
Nie wiadomo nawet kto wybudował ten obóz. UFOludki chyba nam zafundowały kilka nowych miejsc pracy.
Cytat w oryginale jaki ten Pan Prof. zamieścił w artykule na izraelskim portalu www. ynetnews.com
"Auschwitz death camp in Poland, the greatest extermination facility in history, which was built in Polish territory (and not coincidently) and was operated by Poles"
http://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-3842449,00.html
Jeśli tak wypowiada się Prof. Historii na Uniwersytecie w Tel Aviv to możemy się tylko domyślić jak mówia inni.
Panu Prof. mogę powiedzieć tylko jedno : Jesteś Pan głupi jak but z lewej nogi. I przynosisz wstyd Narodowi Żydowskiemu.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
Zapraszam serdecznie na mojego nowego bloga, gdzie znajdziecie wszystkie wpisy, stare i nowe.
spiritolibero.blog.interia.pl/
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
1510
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
4
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
1
|
|
|